Supermarine Spitfire Mk.I
- Lukasz Gmerek

- 21 minut temu
- 7 minut(y) czytania
Supermarine Spitfire – historia ikony
Type Supermarine Spitfire to najprawdopodobniej po dziś dzień najsłynniejszy brytyjski samolot myśliwski. W 1940 roku był uważany za najskuteczniejszą konstrukcję aliancką i w czasie Bitwy o Anglię stał się symbolem wolności, odgrywającym znaczącą rolę w odpieraniu niemieckich ataków lotniczych. Myśliwiec był w ciągłym użyciu przez Królewskie Siły Powietrzne oraz siły sojusznicze przed, w trakcie i po zakończeniu Drugiej Wojny Światowej. Jest to na tyle kultowa maszyna, że na dzień dzisiejszy około 70 samolotów jest dalej zdolnych do lotu, a sporo więcej można podziwiać na pokazach statycznych czy w muzeach lotnictwa.
Spitfire został zaprojektowany przez Reginalda J. Mitchella jako myśliwiec przechwytujący krótkiego zasięgu. Mitchell dołączył do organizacji w 1916 roku, kiedy to była jeszcze znana pod nazwą Pemberton Billing Ltd. z siedzibą w Woolston, Southampton. Po pierwszej wojnie światowej firma zmieniła markę na Supermarine Aviation Works i skupiła swoje siły na produkcji hydroplanów. Bardzo szybko zaczęli odnosić sukcesy i zyskali reputację firmy produkującej znakomite wodnopłaty. Maszyny z pod skrzydła Supermarine wygrywały wiele razy zawody Schneider Trophy i ustanawiały światowe rekordy prędkości. Mimo tak wielkich sukcesów zainteresowanie kupnem było na tyle niewielkie, że w roku 1928 firma Vickers wykupiła większość udziałów tworząc z Supermarine spółkę zależną od Vickers-Armstrong.
Od Type 224 do narodzin legendy
W 1930 roku wykazano liczne braki w nowym myśliwcu RAF – Bristol Bulldogu. W efekcie Sztab Wojsk Lotniczych opublikował specyfikację F.7/30, wymagającą stworzenia nowoczesnego myśliwca latającego o 45% szybciej, z dwukrotnie silniejszym uzbrojeniem i zdolnością do operowania zarówno w dzień, jak i w nocy.
Odpowiedzią Supermarine był projekt Type 224 – jednopłat z odwróconym skrzydłem typu mewa i silnikiem Rolls-Royce Goshawk chłodzonym ewaporacyjnie. Prototyp osiągał jednak jedynie 238 mph, a jego prędkość wznoszenia wypadała jeszcze gorzej – potrzebował 8 minut, by osiągnąć 15 000 stóp.
Łącznie zgłoszono sześć projektów, lecz żaden nie spełniał wygórowanych wymagań ze względu na ograniczenia technologiczne początku lat 30. Zdawano jednak sobie sprawę, że konstrukcje jednopłatowe stoją u progu gwałtownego rozwoju. Dlatego Ministerstwo Lotnictwa tymczasowo zaakceptowało zmodyfikowanego Glostera SS.19, który wszedł do służby jako Gloster Gladiator.
W tym czasie Supermarine pracował już nad następcą Type 224 – projektem Type 300. Maszyna otrzymała chowane podwozie, skróconą rozpiętość skrzydeł, zamknięty kokpit oraz mocniejszy silnik Rolls-Royce PV XII V-12 Merlin. Najważniejszą innowacją było jednak eliptyczne skrzydło z innowacyjnymi "zapadniętymi" nitami w wyniku czego osiągnięto najcieńszy możliwy przekrój płata.
Ministerstwo Lotnictwa szybko zareagowało – w grudniu 1934 roku podpisano kontrakt AM 362240/34 na budowę prototypu, opiewający na 10 000 funtów. Miesiąc później wydano specyfikację F.37/34, która praktycznie opisywała możliwości Type 300.
Prototyp Type 300 otrzymał numer seryjny K5054 i wytoczył się po raz pierwszy z hangaru 5 marca 1936 roku. Od razu okazał się bardzo sprawną maszyną, ale nie był bez wad. W następnych miesiącach przeszedł niezliczone testy i stopniowo inżynierowie usuwali wszystkie niedociągnięcia i problemy, z czasem zamontowano i przetestowano również uzbrojenie. Następnie porucznik Humphrey Edwardes-Jones z RAFu wykonał loty testowe i zdał pozytywny raport. Tydzień później, 3 czerwca 1936 roku Sztab Wojsk Lotniczych złożył zamówienie na 310 sztuk Spitfireów. Kontrakt został podparty nową specyfikacją F.16/36 która opisywała jak maszyna produkcyjna będzie się różnić od prototypu. Główne zmiany dotyczyły struktury skrzydła, ale były też pomniejsze jak zwiększona pojemność zbiornika na paliwo, czy modyfikacje klap.
Vickers twierdził, że produkcja ruszy 15 miesięcy po podpisaniu kontraktu, co oznaczałoby że pierwsze egzemplarze płatowca powinny zejść z linii produkcyjnej w październiku 1937 roku. Bardzo szybko okazało się jednak, że podana data była zbyt optymistyczna. Supermarine był zbyt małą firmą aby sprostać takim terminom, a Vickers miał pełne ręce roboty z nowym bombowcem Wellington. Z tego powodu wiele podzespołów nowego płatowca trzeba było zakontraktować z podwykonawcami, a to wymagało odpowiedniego zaplanowania i czasu.
Ostatecznie pierwszy Spitfire opuścił linię produkcyjną w maju 1938 roku, a 15 maja Jeffrey Quill wykonał jego oblot.
Wersje i użycie bojowe
Pierwszym Spitfire’em przekazanym do jednostki był K9789, dostarczony 4 sierpnia 1938 roku do 19. Eskadry Myśliwskiej. Do końca roku eskadra dysponowała już kompletem 16 maszyn. Do wybuchu wojny Supermarine zdążył dostarczyć 306 egzemplarzy.
W trakcie trwania wojny Spitfire były używany przez wiele państw sojuszniczych w przeróżnych działaniach i operacjach. Odegrał kluczową rolę w Bitwie o Anglię, wariant samolotu zdolny do rozpoznania fotograficznego jako pierwszy został wykorzystany do sfotografowania niemieckich systemów radarowych Freya oraz Wurzbrug. Na Morzu Śródziemnym Spitifire dzielne odpierał ciężkie ataki na Malcie. Myśliwiec był również wykorzystywany na Pacyfiku oraz oraz froncie wschodnim.
Łącznie powstały 24 wersje samolotu, z licznymi wariantami, w tym dwuosobowy szkolny oraz pokładowa wersja Seafire z silnikiem Griffon. Ostatnim wariantem był Mk 24, oblatany 13 kwietnia 1946 roku. Produkcję zakończono w lutym 1948 roku, osiągając łączną liczbę 20 351 egzemplarzy.
Dywizjon 303
303 Dywizjon Myśliwski Warszawski im. T. Kościuszki był jednym z dwóch polskich dywizjonów walczących w Bitwie o Wielką Brytanię. Utworzono go w lipcu 1940 roku, a już miesiąc później był gotowy do działań bojowych.

W bitwie piloci latali na Hawkerach Hurricane, zdobywając największą liczbę zestrzeleń wśród wszystkich 66 alianckich dywizjonów. Na początku 1941 roku jednostka przesiadła się na Spitfire’y Mk I. Do końca wojny „trzysta trzecia” brała udział w licznych operacjach, w tym w lądowaniu w Normandii (operacja Overlord), latając wtedy na Spitfire’ach V LF. Dywizjon był najskuteczniejszą polską jednostką myśliwską RAF. Rozwiązano go w grudniu 1946 roku.
Supermarine Spitfire Mk.Ia – Eduard 1:48 (ProfiPACK)
Zestaw który wybrałem to ProfiPACK od Eduarda. Jest to wydanie z 2020 roku. Same formy są trochę starsze, bo z 2013 roku, kiedy to Eduard wypuścił nowy model tego myśliwca. Przez ostatnich jedenaście lat możemy naliczyć co najmniej 60 a może i 70 re-edycji zawierających nowe części, kalki, dodatki oraz malowania. AK Interactive zrobiło nawet przepak w 2016 roku w wersji Mk. IXc Late.

Patrząc na wypraski od razu widać, że mamy do czynienia z jednym z nowszych modeli wydanych przed Eduarda. Znajdziemy tu dużo ostrych ale zarazem finezyjnych detali. Natomiast nie uświadczymy praktycznie w ogóle śladów po łączeniach from czy nadlewek. Ślady po wypychaczach, jeśli już są to w miejscach nie widocznych po złożeniu. W moim egzemplarzu na wydechach zaobserwowałem jamki skurczowe, na tyle małe że malowanie i weathering w zupełności powinny wystarczyć aby je zniwelować.
Części przezroczyste są cienkie i bardzo przejrzyste. Detale powierzchni jak włazy inspekcyjne czy linie podziału blach są ostre i cienkie. Nitowanie również zostało wykonane na wysokim poziomie, jest delikatne ale wyraźne i co więcej na bokach kadłuba mamy imitacje nitów zarówno wklęsłych jak i wypukłych!
Do ręki dostajemy klasyczne pudełko Eduarda z bardzo ładną grafiką Piotra Forkasiewicza. W środku znajdziemy 5 ramek szarego plastiku, oraz jedną z częściami transparentnymi, która tak w ogóle zawiera na prawdę sporo opcji pozwalających na wykonanie otwartego lub zamkniętego kokpitu. Poza tym dostajemy sporych rozmiarów arkusz kalkomanii z oznaczeniami dla 7 różnych wariantów malowania. Dodatkowy arkusz zawiera kalki z napisami eksploatacyjnymi. Oczywiście w pudełku znajdziemy również instrukcję w formacie a4, która zawiera odniesienia kolorów dla farb Gunze oraz Mission Models. Jako, że mamy tu do czynienia z wersją ProfiPACK to dodatkowo producent dorzucił zestaw blaszek foto-trawionych oraz gotowe maski do oszklenia kabiny.
Spitfire to jeden z najbardziej znanych samolotów Drugiej Wojny Światowej, dlatego zdecydowałem się wycisnąć z tego modelu ile tylko się da. Zamierzam pokazać silnik Merlina, wnętrza komór karabinów maszynowych Browning, klapy oraz otwartą wnękę z radio. To tylko część, ze listy wszystkich dodatków wypisanych poniżej:
- Eduard Brassin Spitfire Mk.I engine (648582)
- Eduard Brassin Spitfire Mk.I gun bays (648581)
- Eduard Brassin Spitfire radio compartment (648120)
- Eduard Brassin Spitfire Mk.I Essential (64868) (cockpit, exhausts, wheels and undercarriage legs)
- Eduard Spitfire Mk.I landing flaps (481026)
- Eduard Spitfire Mk.I TFace masks (EX709)
Otwarty silnik, klapy oraz inne podzespoły na pewno mocno naruszą przepiękną sylwetkę tego myśliwca, ale robię to z premedytacją. Mam również model Spitfire Mk. I early od Kotare w skali 1:32 i właśnie jego użyję w przyszłości do pokazania eleganckiego profilu tego myśliwca.
Przy budowie będę się posiłkował książką z serii Airframe & Miniatures autorstwa Richarda A. Franks z wydawnictwa Valiant Wings. Jest to kopalnia wiedzy zawierająca ogrom informacji na temat historii, projektu, produkcji, wersji oraz służby bojowej tego myśliwca. Poza tym znajdziemy tam cały rozdział poświęcony oznaczeniom i malowaniom. Co więcej są tam zawarte informacje na temat dostępnych modeli różnych producentów, w różnych skalach oraz lista wszystkich dostępnych na rynku dodatków. Dwa ostatnie rozdziały to niesamowita gratka dla modelarza. Pierwszy z nich zawiera grafiki i opisy przedstawiające dokładne różnice i zmiany jakie zachodziły po między wersjami i wariantami produkowanych maszyn. Drugi z nich wypełniony jest olbrzymią ilością zdjęć ukazujących mnóstwo szczegółów, jak i diagramów pokazujących w szczegółach działanie różnych systemów. Książki z tej serii zdecydowanie polecam każdemu entuzjaście samolotów, a w szczególności nam modelarzom.
Supermarine Spitfire Mk.Ia (late) X4828
W lipcu 1941 roku dywizjon 303 został przeniesiony z RAF Northolt do RAF Speke. Głównym powodem tej zmiany było danie pilotom przestrzeni na odpoczynek i regenerację po ciężkich 5 miesiącach walk, ale również trenowanie nowo dołączających do jednostki. Piloci zostawili za sobą nowsze wersje Spitfireów i na ten okres przesiedli się do wersji Mk. Ia late. Uzbrojenie tego myśliwca składało się z 8 karabinów maszynowych Browning 7,7mm zainstalowanych w skrzydłach. Poza zmianami wymienionymi poniżej wersja "late" była taka sama jak "early":
- nowsza wersja silnika Rolls-Royce Merlin Mk. III
- stało-obrotowe, metalowe, trój-łopatowe śmigło de Havilland
- grubsza osłona na górnej powierzchni zbiorników paliwa
- lotki pokryte metalem
- uproszczona rurka pitota
- wyposażenie IFF
- przeprojektowany maszt antenowy
- nowa forma owiewki
- laminowana, gruba, zewnętrzna kuloodporna osłona owiewki
Maszyna którą staram się zreprodukować to Supermarine Spitfire Mk. Ia late o numerze seryjnym X4828, na którym latał Wojciech Kolaczkowski. Należała ona do dywizjonu 303 w momencie kiedy stacjonował on w RAF Speke w sierpniu 1941 roku. Od listopada tego roku do października roku następnego Kolaczkowski był liderem tej jednostki.

Myśliwiec ten reprezentuje nowy schemat dziennego malowania, który został wdrożony w życie przez Kwaterę Główną Dowództwa Myśliwskiego od 16 sierpnia 1941 roku. Piloci więc dostali starsze i zużyte samoloty w wersji Mk. Ia, które zostały świeżo odmalowane około miesiąc przed ich pojawieniem się w RAF Speke. Nowy schemat malowania dziennego to Dark Green i Ocean Grey na górnych i bocznych powierzchniach, oraz Medium Sea Grey na niższych. Pas na kadłubie oraz piasta zostały w niezmienionym kolorze Sky.




Komentarze